Pułapki kaloryczne

Zastanawialiście się kiedyś ile kalorii ma niepozorny kufel piwa, albo taki schaboszczak? Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to potrawa dietetyczna, bo alkohol, panierka i tłuszcz.

fot. esmaki.pl
Ale są też potrawy/produkty, które w naszym przeświadczeniu funkcjonują jako nietuczące, ale czy faktycznie tak jest?

Na pierwszy ogień bierzemy suszone owoce.

Kto z nas nie lubi suszonych daktyli albo moreli? Pewnie zdarzą się pojedyncze jednostki, ale nieliczne. Pamiętać jednak należy, że 100 gram suszonych moreli to około 290 kcal. Zapewniam, że 100 gram to naprawdę nie wiele, myślę, że sama jestem w stanie zjeść około 250 g na spokojnie. Robi się tutaj już spora ilość kcal. Oczywiście, jest to zdrowy posiłek, ale tuczący.

Pamiętajmy aby suszone owoce jeść z umiarem.



Napoje dietetycznie.

Wszelakie! Co z tego, że mają mało kcal jak mają słodziki, od których nam się chce jeść. Już nie wspomnę o walorach zdrowotnych.

Najlepiej je wyeliminować zupełnie. Niestety sama pije je jak smok! Uzależniają!

Sałatki.

Same warzywa są cudowne dla naszej figury, ale dresing jakimi już polewamy taką sałatę potrafi dorobić boczki! Wiecie, że sałatka z sosem majonezowym potrafi mieć 400 kcal?

Jedzmy warzywka, ale zastanówmy się nad sosami do nich!

Owoce.

Ile jesteś w stanie zjeść winogron? Mnie uzależniają jak chipsy. Jedna mała garstka to 50 kcal, ja takich garstek potrafię zjeść 5. 250 kcal już robi wrażenie.  

Pieczywo dietetyczne.

Jedna kromka jedyne 19 kcal, ale ile kromek potrzebujesz do najedzenia się? Chyba lepsza jest jedna kromka razowca, dla mnie przynajmniej.

Orzechy

Wszyscy krzyczą aby je jeść. Nikt nie wspomina jednak o tym, że są bardzo kaloryczne przez ilość tłuszczy jakie zawierają.  Nie ujmuję im oczywiście zdrowotności, są w naszej diecie potrzebne, ale z umiarem i świadomie.


Patrząc na powyższą listę można rzecz, co jeść? Wszystko, ale ze świadomością i umiarem. 

Orcia Kochanowska

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

7 komentarzy:

  1. Ja nie lubię suszonych owoców z wyjątkiem liofilizowanych truskawek i wiśni, kandyzowanej skórki pomarańczowej (ale dosłownie 5 kosteczek rano do owsianki) i suszonej żurawiny. Nie lubię daktyli, rodzynek, śliwek i moreli. Nie przepadam za orzechami laskowymi, na włoskie mam uczulenie, więc zostają mi nerkowce, migdały i ziemne ;) Także tak, jestem tym dziwnym człowiekiem :D Tak samo jeśli chodzi o suszone banany - wolę już z dwojga złego zjeść takiego prawdziwego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, uwielbiam wprost mieszankę żurawina + orzechy ziemne, ale trudno poprzestać na garsteczce, bo to połączenie smaków strasznie uzależnia ;/

      Usuń
    2. Jak wiele smaków. Ogólnie jedzenie jest jak narkotyk. Chyba odchudzanie powinno być traktowane niczym terapia uzależnień. ;) Może to jest metoda na sukces.

      Usuń
    3. Chyba tak, bo ja jestem uzależniona ;)

      Usuń
  2. Ponoć 1 bułka drożdżówka to 300 kalorii. Więc lepiej już, jak zjesz te 5 garstek winogron - dużo zdrowiej, moim zdaniem także smaczniej, z większym pożytkiem dla organizmu :) Myślę, że nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia za zjedzone owoce. Zero kalorii ma wyłącznie czysta woda i trudno na niej przeżyć ;) . Każdy produkt ma jakąś tam kaloryczność, i w przypadku owoców nie nazwałabym tego "pułapką". Pułapka to baton albo hamburger z sieci fast food. Owoce to najzdrowsza forma czegoś słodkiego, przy tym pełna witamin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale po bułce drożdżówce będę niegłodna przez te 3 godziny, po winogronach zacznę rozglądać się za czymś do podgryzenia po 30 minutach. ;) Dlatego wszystko z umiarem, tak jak napisała. Przede wszystkim rozsądek.

      Usuń
  3. Co do orzechów, to wiem po sobie - są kaloryczne ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy zostawisz ślad po sobie. A jeszcze fajniej jak dodasz do obserwowanych. :)