Witamy nowe, żegnamy stare

1 Stycznia to czas podsumowań. Na mnie chyba również przyszła pora.

Sportowo.



Liczba treningów:66
Czas trwania:1d:05g:36m
Dystans:176,78 km
  • Podróże dookoła świata:0,004
  • Podróże na Księżyc:0
Średnia prędkość:5,97 km/h
Średnie tempo:10m:03s
Spalone kalorie:19081 kcal
  • Spalone hamburgery:35

Zawodowo.


Tutaj szaleństwo. W tym roku otworzyły się przede mną nowe możliwości. Postanowiłam całkowicie wyjść z branży zarządzania nieruchomościami. Zapadły życiowe decyzję i... w ramach mojej małej firmy ograniczam się wyłącznie do rynku książki. To moja pasja i ogromna szansa dla mnie. Zobaczymy czy dam radę z tego wyżyć. Wierze, ze tak. Jestem dobra w tym co robię, jest to moja pasja, uważam, że bardzo się angażuje. Czyż nie jest to przepis na sukces?

Sukcesy i porażki. 


Jednym z większych sukcesów jest współautorstwo książki kucharskiej wydanej przez firmę Kamis. Było to niesamowicie miłe wyróżnienie i ogromna nagroda, za to moje blogowe pitraszenie.

Sukcesem była również decyzja o bieganiu. Dzięki temu wiem, że to co lubię i co mi dobrze robi (mojemu ciału też).

Porażką jest to, że jak co roku od 28 lat nie mogę wytrwać w diecie. To demotywujące. Nie uważam się za osobę ze słomianym zapałem, ale jeśli chodzi o moje zdrowie to jakoś nie bardzo mi cokolwiek wychodzi. Dlatego tutaj mam swoje małe postanowienie, ale o tym później! 

Miłe wspomnienia.


Najmilszym wspomnieniem jakim mogę się z Wami podzielić była wizyta na 17 Targach Książki w Krakowie. Miałam okazję poznać całą masę fajnych blogerek, wydawców i ludzi. Kraków to cudowne miasto.

Warszawskie Targi Książki, też zaliczyłam, ale były mniej wystawne niż te w Krakowie. Nie wiem od czego to zależy, ale atmosfera nie do porównania. Może dlatego, że więcej znajomych w Krakowie było. 

W tym roku miałam również okazję poznać osobiście dużą cząstkę "upadłej" ekipy! Kamilę, Jarkę, Nikolę, Miłosza i jego żonę Alę, Gabrysię, Agnieche (jedna z nielicznych tak zakręconych osób!), Waniliową Agatkę, Angie W, Oleńkę i Karolinkę wielbicielkę prośków! Fajnie tak spotkać ludzi, z którymi ma się wirtualny kontakt na co dzień. 

Miłym wspomnieniem są również nocne przebieżki z niezastąpioną Uleńką, oraz wszystkie kawusie z Anią. 

Książki.


Lista 5 najlepszych książek czytanych przeze mnie w 2013 roku:

1. Arysjański Fiolet ex aequo Co wylądowało w lesie Rendlesham?
2. Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd 
3. Książki z serii Demonica.
4. Sekret Julii
5. Saga Wybrani

Wszystkie pozycje mają to coś w sobie, że przyprawiają mnie o bezsenność. Jednym podobają się bardziej, innym mniej. Dla mnie to hity 2013! ;)

Największe rozczarowanie.


Najbardziej rozczarowałam się sobą samą. Za każdym razem postanawiam, że nie popłynę z jedzeniem i jak zawsze ulegam pokusie. Czasem zastanawiam się, czy nie czas na operację zmniejszania  żołądka? Ale po chwili mi przechodzi. Lekarz stwierdza, że żołądek się nie obkurcza, mój jest duży, ale co począć? Operować się? Nie chcę!

Postanowienia 2014. 


Postanowiłam, że:

1. Pójdę do psychologa, aby ocenił moje podejście do jedzenia. Może pomoże poukładać mi parę moich rzeczy. 
2. Od kwietnia wrócić do biegania.
3. Zrobić coś z moją bezsennością.
4. Zacząć oceniać wszelkie sytuację przez pryzmat tego, że ja jestem najważniejsza i moi bliscy. Nie wszyscy inni dookoła. 
5. Nie skracać włosów! Tylko trochę podcinać.






















Orcia Kochanowska

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

10 komentarzy:

  1. Oj Basieńka, dziękuję Ci za ten przemiły komentarz w stronę mojej osoby! :P

    Ja i tak jestem z Ciebie dumna, bo zrobiłaś ogromne postępy w tym roku. Jeżeli chodzi o Twoje problemy z powracaniem do jedzenia, to nie martw się, ja mam dokładnie ten sam problem. Od nowego roku postanowiłam zdrowiej się odżywiać i też zacząć ćwiczyć. Może pobiegam, może popływam, ale przede wszystkim potrenuję z Chodakowską. Zobaczymy, co mi to pomoże. Wydaje mi się jednak, że wizyta u psychologa nie jest do końca taka zła. Zaburzenia odżywiania wynikają głównie z psychiki. Tak jak powiedziałam mojej koleżance w pracy, którą rozbawiłam moim łańcuchem przyczynowo skutkowym: "Znowu zbliża się depresja. Jak mam depresję to jem. Jak jem to rosnę." Ech...

    Proste jak drut... Mam nadzieję, że wytrwasz w postanowieniach, ja Cię wspieram całym sercem, we wszystkim! :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana. Psychologa odwiedzę na bank! To tylko 100 zł za wizytę, a może pomoże. Bardzo miło było mi osobiście Cię poznać i do zobaczenia w lutym! ;)

      Usuń
  2. W końcu po czterech latach, a może nawet dłużej! To zabawne, ale właśnie taka byłaś w moich wyobrażeniach haha! :) To niewątpliwie też jedno z ważnych dla mnie wydarzeń z ubiegłego roku. Mam nadzieję, że powtórka w lutym. Dziękuję, że jesteś <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wzajemnie kochana! Bardzo się cieszę, że miałyśmy okazję się spotkać i w 2 godziny obgadać 4 lata :)) I do lutego! :*

      Usuń
    2. No niewątpliwie musiałyśmy mówić wtedy bardzo szybko pomimo obustronnego zmęczenia, haha!:)

      Usuń
  3. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, wytrwałości w postanowieniach i szybkich zamierzanych efektów!

    OdpowiedzUsuń
  4. o nie o tej porze nie można oglądać jedzenia. Powiedz co to za pyszności na ostatnim zdjęciu, bo moje oczy widzą SER!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak mozzarela, szpinak i pomidory :) Zapiekane w piecu. Pyszne i sycące! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za wyróżnienie mojej skromnej grafomanii <3
    Ściskam gorąco,
    Pola

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy zostawisz ślad po sobie. A jeszcze fajniej jak dodasz do obserwowanych. :)