Pocałunek Nocy - Sherrilyn Kenyon

Przyszedł czas na kolejną książkę, która grzecznie czekała na półce. Tym razem  „na tapetę” poszło wydawnictwo Mag z  ich serią Mrocznych Łowców. Żałuję, że nie zrecenzowałam poprzednich części, niestety mój leń wziął mnie w obroty i uwalił na kanapie gdy miałam coś napisać.
Nie ma tego złego, coby nie wyszło przez nos, yyym chyba nie tak to leciało. Nie ważne, chodzi o to, że postaram się w tej recenzji przybliżyć zarys całej serii tak, abyście mogli samo ocenić czy to jest to czego oczekujecie po książce.
Na ostatniej stronie czytamy definicję „Mroczny Łowca – nieśmiertelny wojownik, który zaprzedał duszę Artemidzie w zamian za zemstę na swoich wrogach. W rewanżu przysięga wiecznie chronić rodzaj ludzki przed Daimonami i Wampirami, które żerują na ludziach.”. W perspektywie prawidłowa definicja, ale w ramach uzupełnienia, dodała bym jeszcze definicję pochodzącą z pierwszego rozdziału „Pocałunku Nocy” – „Pączek z cukrem – Taki nie dość, że potrafi nabałaganić, ale jeszcze zakłócał odwieczny reżim dietetyczny, bo dosłownie błagał kobietę, żeby uszczknęła choć jeden kąsek.”, o tak! każdy z Mrocznych  Łowców był takim pączusiem. Mniam!
Każdy z tomów opisuję  historię poszczególnych Łowców,  część o której dziś Ci opowiadam jest opowiastką o Wulfie. Mrocznym Łowcy, Wikingu, Pączusi z Cukrem, jeszcze parę epitetów możnaby tu wprowadzić, ale nie ma to sensu ponieważ zdradzi Ci za wiele z książki. Sztampowo – jest męski bohater, to musi być i babeczka przy nim, tym razem jest to Cassandra, rudo-blondyna z kręconymi włosami ostatnia z rodu Apollinów który podtrzymuje istnienie świata. Czyt. Jeśli ona umrze, zacznie się argamedon.  Ah! Gdyby wszyscy tak interpretowali tą przepowiednie! Byłoby super, ale niestety przywódca grupy Daimonów (uwaga definicja – Daimon to Apollyn, który wysysa wraz z krwią duszę innych, ażeby przedłużyć sobie życie. Które z natury Apollynów jest bardzo krótkie. W dwudzieste siódme urodziny umierają okrutnie bolesną śmiercią.) sądzi, że po zabiciu Cassandry zostanie zdjęta klątwa którą Apollo rzucił na swe dzieci.  Jak zwykle punkt widzenia, zależy od punktu leżenia. Jednym zdaniem: WIELKIE POLOWANIE NA CASSANDRE! Jedni chcą ją chronić, inni chcą zanuć, a jedna infantylna a zarazem podstępna boginka chcę ją podstępem zapładniać.

W klubie gdzie wybrała się Cassandra na wyrywanie „Pączków” przypadkiem wpada na Wulfa, który nosi w sobie małą klątwę – nikt nie potrafi go zapamiętać na dłużej niż pięć minut. No chyba, że jest jego krewniakiem, lub nieczłowiekiem.  Wulf pomaga wyjść z opresji Cass, a później nachodzi ją w snach, tak zwanych mokrych snach o których głośno się nie mówi bo aż wstyd! Co ciekawe śnią to samo, jednocześnie. Więcej o fabule powiedzieć nie mogę, bo to byłby już spojler.

Całą seria przypadła mi do gustu, pomimo że nie lubię wątków mitologicznych – tu jest fabuła naszpikowana nimi jak drut kolczasty kolcami, wszystko się opiera na greckich bogach, bóstwach demonach, legendach i podaniach. Gdy już przetrawiłam te fakt i pogodziłam się z tym, przyszedł czas na zaprzyjaźnienie się z bohaterami. Dzięki językowi jakim pisze autorka, oraz humorowi którego pełno we wszystkich częściach serii, przyszło mi to z łatwością. Muszę przyznać, iż najbardziej polubiłam właśnie Wulfa, a może Zareka… Hm… nie wiem, wymagałoby to głębszej analizy, w każdym bądź razie żadnego z łóżka bym nie wyrzuciła.

Sama fabuła jest dość oryginalna i nie można jej zarzucić przewidywalności. Autorka potrafi nieźle zaskoczyć czytelnika, wychodząc z poniektórych wątków w sposób bardzo pomysłowy i nietuzinkowy.
Póki co nie słyszałam jeszcze nic o kontynuacji serii przez wydawnictwo MAG, natomiast jeśli będzie, to ja na bank kupię książeczkę! Ciekawe o kim tym razem będzie?

Polecam!
Ocena: 7/10
p.s. wstyd przyznać, ale zdarzały się momenty, że ryczałam przy tej książce.

Orcia Kochanowska

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

2 komentarze:

  1. Czytałam kiedyś tę książkę i szczerze mi się nie podobała... Ale każdy ma inny gust ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy zostawisz ślad po sobie. A jeszcze fajniej jak dodasz do obserwowanych. :)