Gruba locha...





Patrz, ale grubas... 
Pogadamy dziś o epitetach i ludzkim gadaniu? :) Pewnie zauważycie, że wszystko o czym będę pisała, będzie oparte na moich doświadczeniach, które autentycznie mnie dotknęły. Każdy ma prawo do czegoś innego. 

Wróćmy do podstawówki. Oj dawno to było. Nie pamiętam jej dobrze. Wiem, że już wtedy byłam wielgachnym dzieckiem. Serio wielkim! Najwyższa w klasie i pewnie najcięższa. Czy dzieciaki mnie przezywały? Na bank. Jednak nie wspominam tego, miałam większe zmartwienia, w domu nie działo się dobrze. Zajadałam to. Mmmm... nerwy były takie smaczne. Na terapii jako dorosły człowiek dowiedziałam się, że strasznie wypieram. Wczesne dzieciństwo wyparłam zupełnie.  

W gimnazjum... Cóż miałam władzę! :D Byłam mądrą dziewczynką. Kto miał odrobione lekcje, ten miał władzę, bo można było odpisać. Nikt nie śmiał powiedzieć w klasie złego słowa, bo... nie dostałby zeszytu z pracą domową. A poza tym serio się lubiliśmy. Ja tak to odbieram. Miałam dużo fajnych dziewczyn w klasie i chyba nikogo, kogo autentycznie bym nie lubiła. Żyć nie umierać, nie?  

Problem zaczął się w liceum, gdzie miałam swojego chłopaka oczywiście. Ale też było mnie coraz więcej na mieście. I tutaj zaczyna się właściwy temat. Mówimy, że dzieci potrafią być okrutne. Zupełnie się z tym nie zgadzam, okrutni i bez zahamowani to są osoby dorosłe. W szkole oczywiście były na początku komentarze, grubas, prosiak i podobne. Ale bardzo szybko to się skończyło, gdy się poznaliśmy. Problemu nie było.  

Pierwsza obelga jaką pamięta było określenie "patrz jaka kobyła". Co proszę? Klacze fajne, ładne i drogie w sprzedaży. Później coraz więcej czasu spędzałam wśród ludzi "Spaślak", "wieloryb", "gruba locha", "potwór", "grubas". Wszystko znajome... Wielokrotnie zasłyszane, od obcych. Ale czasem również od bliskich... w złości, w kłótni. Padają jednak takie określenia. Raz poza złością pomieszaną ze wstydem poczułam jedno... zdziwienia. 

Byłam wtedy świeżo po moim odchudzaniu. Byłam najmniejsza od wielu lat. I poleciało "Patrz ale grubas". Pomyślałam... chłopie, że co? Zobaczyłbyś mnie rok temu. 
Gdy człowiek słyszy wielokrotnie te same komentarze, zaczyna czy się zastraszony zdziczały. Zamyka się w ten czy inny sposób przed ludźmi. Ale jest lekarstwo na to. Poczucie własnej wartości! Do dziś pojawiają się krzywe spojrzenia na mój duży tyłek czy brzuch. Ja wtedy uśmiecham się w duchu, a czasami do osoby, która krzywo się patrzy i myślę "mam fajną pracę, fajne życie. A Ty?".  Wierzycie, że naprawdę pomaga? :)  
Świata ani ludzi nie zmienimy. Ale możemy samych siebie. Myślenie o sobie. Kocham się taką jaką jestem. Nie ważne ile ważę i nie ważne co inni o mnie myślą.  

Wieżę, że bez względu na to jaka jesteś Czytelniczko. Mała, gruba, chuda, wysoka, rudna, blond, ciemna, siwa, łysa na bank spotkała Cię chociaż raz przykra sytuacja na ulicy... Nie zmienisz tego, pamiętaj jednak, że to obcy człowiek. Czasem reprezentujący sobą bardzo mało. Niech nie podważy Twojej miłości własnej. 


Orcia Kochanowska

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

2 komentarze:

  1. Pięknie napisane, dające do myślenia słowa. Wstyd, że najchętnie do szkalowania zgłaszali się dorośli. Niby ci mądrzejsi, a jednak najgłupsi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Kochana, ja myślę, że to smutni ludzie. Smutni bo nie nauczeni akceptacji i myślenia. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, gdy zostawisz ślad po sobie. A jeszcze fajniej jak dodasz do obserwowanych. :)